BestDivers.pl » Fotorelacje » Nurkowanie - Polska » Jezioro Pile (zatopiony las)

Jezioro Pile (zatopiony las)

Borne Sulinowo. Miejscowość leżąca na Pojezierzu Pomorskim między Szczecinkiem , a Czaplinkiem. Stąd już blisko zarówno do Szczecina i Koszalina. Nazwa miejscowości stała się dość popularna wśród nurków za sprawą niezwykle ciekawego miejsca do nurkowania.
Z racji tego, iż pochodzę ze Świnoujścia nie obce mi są widoki architektury radzieckiej z czasów kiedy Armia Sowiecka miała swoje bazy wojskowe w Polsce. W Świnoujściu była jedna z większych baz wojskowych Armii Radzieckiej. Musieli też budować jakieś zaplecze dla swoich rodzin. Dokładnie takie same bryły domów jak w Świnoujściu zobaczyłem w Bornym Sulinowie.

 

Kiedyś miasteczko zarezerwowane wyłącznie dla Rosjan. Po odejściu Armii ‘Sojuszniczej' miasto zostało zamieszkałe przez Polaków. Nie wszystkie budynki są wyremontowane i zamieszkałe, ale sądzę, iż zmieni się to z biegiem czasu. Niemniej jednak podobnie jak w Świnoujściu wojsko radzieckie zostawiło kilka tajemnic na miejscu i utrudnień w całkowitym zaadaptowaniu B. Sulinowa do zamieszkania.
Jedną z nich była zaminowana wyspa na Jeziorze. Wieść niesie, iż ktoś zadecydował wysadzić w powietrze zaminowane miejsce na wyspie, aby nie narażać życia saperów na mozolne i niebezpieczne rozminowywanie i tak nie wiadomo czego.
Efektem owego wydarzenia jest jedno z atrakcyjniejszych miejsce do nurkowania w naszym kraju.
Otóż podczas eksplozji wyspa nie rozpadła się na kawałki jak przy klasycznym wybuchu, ale część lądu obsunęła się w jezioro zabierając ze sobą całkiem pokaźny drzewostan. Podciśnienie, które wytworzyło się pod wyspą podczas wybuchu musiało wtłoczyć ogromne masy wody pod wyspę powodując jej podmycie. Spora część drzew dalej stoi pod wodą tworząc, wyjątkowe jak na polskie warunki, widowisko dla płetwonurków.

Jak dojechać i trafić we wskazane miejsce? Jadąc tam po raz pierwszy miałem sporo wiedzy od kolegi, który tam wcześniej nurkował, na temat gdzie wejść do wody, aby szybko trafić na zatopiony las. Niemniej jednak po raz kolejny wyznałem zasadę „koniec języka za przewodnika" co przyniosło bardzo dobry efekt gdyż przypadkowy pieszy, którego pytałem się o drogę dobrze znał temat i widział nie raz grupy nurków w Bornym. Trafiłem, więc na właściwą plażę praktycznie jak po nitce.

Jedziemy wzdłuż B. Sulinowa co jest także jazdą wzdłuż jeziora tyle, że go nie widzimy z drogi. W pewnym momencie właściwa droga ‘odchodzi' lekko w lewo, a my musimy skręcić w stronę jeziora wjeżdżając w wąską asfaltową uliczkę, służącą bardziej jako chodnik dla pieszych niż ulica dla samochodów. Jedziemy cały czas prosto. Miałem wrażenie, iż jestem w parku wypoczynkowym. Asfalt skończy się, ale my jedziemy dalej prosto po względnie ubitej drodze tj. kocie łby i takie tam różne kamienie. W końcu utwardzona droga skończy się ale my mocno trwamy w powolnej przejażdżce prosto. Mijając z prawej strony ogrodzone tereny metalową siatką wjedziemy w las, zobaczymy po lewej stronie stare budowle, którzy przyjezdni zwą bunkrami, a miejscowi starą strzelnicą. Mijamy te budowle i nie więcej jak 50 metrów za nimi skręcamy w prawo jadąc cały czas leśną drogą. Zaczniemy powoli zjeżdżać w dół i to dobra wieść gdyż jak wiemy każde jezioro potrzebuje jakiejś niecki, aby zebrała się weń woda. Dojedziemy na dużą polanę gdzie latem jak sądzę turyści i miejscowi w słoneczne dni czerpią przyjemność z promieni słonecznych. Tuż za polaną widzimy jezioro.

Gdy zejdziemy na brzeg po chwili zorientujemy się, iż z prawej strony widać wyspę. Co więcej widać już stronę gdzie jest zatopiony las.
Wchodzimy do wody od północnej strony jeziora i niestety musimy trochę ‘popedałować' na powierzchni, aby dopłynąć do wyspy. Przepływamy tak około stu metrów. Opływamy trzciny od wschodniej strony i z pewnością wypatrzymy tuż przy brzegu wyspy nieliczne końcówki wystających z pod wody drzew. Zanurzamy się i płyniemy na południowy zachód po wodą.
Las znajduje się na głębokości 16-10 metrów.

Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na wędkarzy, którzy często łowią ryby w tym miejscu. Wiadomo, tam gdzie ryba ma się gdzie schować będzie jej najwięcej. Musimy, więc uważać na różne żyłki, błystki, haczyki itp. Niedopuszczalne jest nurkowanie w tym miejscu bez noża.
Nie zdziwmy się jak znajdziemy różne metalowe części, które są pozostałością eksplozji.
Jeszcze jedną ciekawostką jest ukształtowanie dna na głębokości 5-7 metrów. Materiał denny przypomina nurkowanie w J. Hańcza. Pionowe ścianki iłowe i ogromne bloki kamienne wspaniale urozmaicają rzeźbę dna.
Wiele drzew ma jeszcze korę na pniach, co rzeczywiście świadczy o niedawnym ich zatopieniu.
Jeśli chodzi o faunę i florę to zobaczymy wszystko to samo, co w większości polskich jezior. Natomiast przejrzystość wody jest bardziej nieprzeciętna. Nie spada poniżej pięciu metrów. Miejsce jest na tyle niezwykłe, że przy odrobinie szczęścia możemy wypatrzyć węgorza na drzewie, a stado okoni przepływające między grubymi pniami drzew wygląda dość niezwykle.
Jezioro jest daleko od Warszawy, ale nie sądzę, aby ktoś, kto odważy się przejechać taki szmat drogi żałował takiej wyprawy. Polecam.

Autor: Rudi Stankiewicz